Apel Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości na sierpień – miesiąc abstynencji

Apel KEP o abs­ty­nen­cję w sierp­niu
Do odczy­ta­nia w naj­bliż­szą nie­dzie­lę

Ojciec – świadek wiary i trzeźwości

Apel Zespo­łu Kon­fe­ren­cji Epi­sko­pa­tu Pol­ski ds. Apo­stol­stwa Trzeź­wo­ści na sier­pień – mie­siąc abs­ty­nen­cji

Sierp­nio­wa abs­ty­nen­cja – potrzeb­na, cen­na i moż­li­wa

Roz­po­czy­na się sier­pień — w pol­skiej histo­rii mie­siąc szcze­gól­ny. To dobry czas, by przy­po­mnieć, że oso­by nie­peł­no­let­nie zobo­wią­za­ne są do cał­ko­wi­tej abs­ty­nen­cji, zaś wszyst­kich doro­słych obo­wią­zu­je umiar w spo­ży­wa­niu napo­jów alko­ho­lo­wych. W sierp­niu pro­si­my o coś wię­cej, niż zacho­wa­nie trzeź­wo­ści. Pro­si­my o szcze­gól­ny dar, jakim jest abs­ty­nen­cja! Ten apel wzbu­dza wie­le kon­tro­wer­sji. Dla­te­go ponow­nie przy­po­mi­na­my jego isto­tę.

Abs­ty­nen­cja — to sło­wo bar­dzo spo­nie­wie­ra­ne w świe­cie nie­ogra­ni­czo­nej kon­sump­cji. Jed­nak tak­że w XXI w. jest ona potrzeb­na i cen­na, a przede wszyst­kim — moż­li­wa. Nie jest to smut­ne ogra­ni­cze­nie, ale szan­sa, źró­dło mocy wewnętrz­nej, źró­dło życia i rado­ści! Takie świa­do­me i dobro­wol­ne wyrze­cze­nie bar­dziej niż naka­zy i zaka­zy poka­zu­je, co jest w życiu cen­ne. War­to rozu­mieć abs­ty­nen­cję jako dzie­ło ducho­we, jako dar miło­ści, jaki skła­da­my z cze­goś, do cze­go jako doro­śli mamy pra­wo. Takie rozu­mie­nie tej posta­wy prze­ka­za­li nam wiel­cy Pola­cy: Słu­ga Boży ks. Fran­ci­szek Blach­nic­ki, zało­ży­ciel Ruchu Oazo­we­go i Kru­cja­ty Wyzwo­le­nia Czło­wie­ka, a wcze­śniej ks. Jan Kapi­ca – pro­boszcz w Tychach, gor­li­wy krze­wi­ciel abs­ty­nen­cji na prze­ło­mie XIX i XX wie­ku. Abs­ty­nen­cja to dąże­nie ku peł­nej wol­no­ści, któ­ra jest po to, aby kochać Boga, sie­bie same­go i dru­gie­go czło­wie­ka.

Dla­te­go rów­nież w tym roku zachę­ca­my: bra­cia i sio­stry, podej­mij­cie abs­ty­nen­cję w sierp­niu! Zwłasz­cza w Roku Wia­ry ta proś­ba nabie­ra szcze­gól­ne­go zna­cze­nia, bowiem wie­le osób przez brak trzeź­wo­ści tra­ci wia­rę. Niech nasza sierp­nio­wa abs­ty­nen­cja będzie ofia­rą w inten­cji ich powro­tu do jed­no­ści z Bogiem. Podej­mij­my ją tak­że z pobu­dek patrio­tycz­nych i spo­łecz­nych. Pamię­taj­my, że sier­pień jest mie­sią­cem, w któ­rym prze­ży­wa­my wie­le waż­nych świąt maryj­nych i rocz­nic naro­do­wych – niech abs­ty­nen­cja będzie jed­ną z form pod­kre­śle­nia donio­sło­ści tych dni. Nie zamy­kaj­my oczu na zagro­że­nia, któ­re nisz­czą życie milio­nów rodzin, osła­bia­ją Kościół i całą naszą ojczy­znę. Nie lek­ce­waż­my bólu i cier­pie­nia dzie­ci, żon i matek, bez­mia­ru ich smut­ku, roz­pa­czy, utra­co­nej nadziei i zaprze­pasz­czo­nych marzeń. Nie prze­chodź­my obo­jęt­nie obok tych pro­ble­mów. Niech abs­ty­nen­cja sta­nie się odważ­nym zna­kiem naszej tro­ski o życie naro­du.

Proś­ba o abs­ty­nen­cję nie jest adre­so­wa­na jedy­nie do osób, któ­re bory­ka­ją się z pro­ble­mem alko­ho­lo­wym. Sierp­nio­wy apel nie jest też moral­nym szan­ta­żem wobec tych, któ­rzy nie nad­uży­wa­ją alko­ho­lu, ale nie widzą nic złe­go w umiar­ko­wa­nym towa­rzy­skim piciu pod­czas waka­cji. Jest to apel o wol­ność, o radość i życie war­to­ścia­mi. Naszym świa­dec­twem sierp­nio­wej abs­ty­nen­cji może­my poka­zać, że zale­ży nam na trzeź­wo­ści dru­gie­go czło­wie­ka i całe­go naro­du. Jed­no­cze­śnie sami przed sobą może­my udo­wod­nić, że potra­fi­my żyć bez alko­ho­lu, że może­my bez nie­go wytrzy­mać tych kil­ka sierp­nio­wych tygo­dni.

Proś­ba o abs­ty­nen­cję ma nam rów­nież przy­po­mnieć, że alko­hol nie jest dla czło­wie­ka sub­stan­cją neu­tral­ną. Ze wzglę­du na swo­je wła­ści­wo­ści jest sub­stan­cją pod­stęp­ną, wręcz zdra­dziec­ką. Spójrz­my na nie­mal milion osób uza­leż­nio­nych, na wie­le milio­nów piją­cych ryzy­kow­nie i szko­dli­wie. Pola­cy wyda­li w ubie­głym roku ponad 30 miliar­dów zło­tych na alko­hol. Spo­ży­cie alko­ho­lu na oso­bę od 15 roku życia wyno­si 13,6 litra. Nale­ży do tego dodać od 2 do 3 litrów alko­ho­lu nie­re­je­stro­wa­ne­go. To nie są jed­nost­ko­we pro­ble­my – to jest wiel­ki pro­blem spo­łecz­ny. Zja­wi­sko to doty­ka nas w spo­sób szcze­gól­nie upo­ka­rza­ją­cy. Inni mówią o nas: pija­ny jak Polak. Mówią tak nawet ci, któ­rzy piją dużo wię­cej, gdyż widocz­nie obno­si­my się z naszą sła­bo­ścią, a nie­kie­dy nawet absur­dal­nie się nią szczy­ci­my! Oswo­ili­śmy się z tą wadą, uwa­ża­my ją za oczy­wi­stą. Nie­ste­ty doty­czy to tak­że wie­lu mło­dych, któ­rym poprzez nie­ustan­ną pro­mo­cję wmó­wio­no, że bez alko­ho­lu nie ma dobrej zaba­wy. Dla­te­go szcze­gól­nie mło­dym przy­po­mi­na­my, że w pro­ble­my alko­ho­lo­we wpa­da się łatwo i szyb­ko, a wycho­dzi z nich z wiel­kim tru­dem, a czę­sto prze­gry­wa się życie.

Ojciec – świa­dek wia­ry i trzeź­wo­ści

W Apo­stol­stwie Trzeź­wo­ści prze­ży­wa­my ten rok pod hasłem: „Ojciec – świa­dek wia­ry i trzeź­wo­ści.” Pierw­szym kro­kiem na dro­dze do doj­rza­łe­go ojco­stwa jest naśla­do­wa­nie Boga w Jego miło­ści. W miło­ści wier­nej i ofiar­nej, ale jed­no­cze­śnie mądrej, to zna­czy nie tole­ru­ją­cej zła, lecz sta­wia­ją­cej wyma­ga­nia. Nie ma nic pięk­niej­sze­go dla ojca, niż moż­li­wość powie­dze­nia o sobie: moja miłość, tro­ska i odpo­wie­dzial­ność pomo­gły moje­mu dziec­ku poznać i zro­zu­mieć miłość Boga. Nie ma więk­szej nagro­dy niż świa­do­mość, że wia­rą i modli­twą oraz codzien­nym przy­kła­dem życia, pomo­gło się dziec­ku two­rzyć praw­dzi­wy obraz Boga.

Nie­ste­ty wie­lu ojców nie wypeł­nia wła­ści­wie swo­jej misji: nie zacho­wu­ją umia­ru, ule­ga­ją towa­rzy­skie­mu przy­mu­so­wi picia. Nic nie uspra­wie­dli­wia spo­łecz­nej tole­ran­cji dla upi­ja­nia się, nasze­go łaska­we­go przy­zwo­le­nia na to kom­pro­mi­tu­ją­ce zacho­wa­nie. Zwłasz­cza jeśli doty­czy to ojców, opie­ku­nów, wycho­waw­ców, dusz­pa­ste­rzy i innych osób obda­rzo­nych spo­łecz­nym auto­ry­te­tem. Co jest dum­ne­go w chwie­ją­cym się po alko­ho­lu Pola­ku, zwłasz­cza jeśli jest to ojciec rodzi­ny? Czy jego dzie­ci mogą być z nie­go dum­ne, czy czu­ją się przez nie­go ochra­nia­ne? Czy czu­ją się przez nie­go kocha­ne? Swo­im uwi­kła­niem w alko­hol ojco­wie wyty­cza­ją dzie­ciom ścież­kę do nało­gów i innych ryzy­kow­nych zacho­wań. Eks­per­ci ostrze­ga­ją: jeże­li dziec­ko ma uza­leż­nio­ne­go rodzi­ca, to praw­do­po­do­bień­stwo jego uza­leż­nie­nia jest czte­ro­krot­nie wyż­sze, niż rówie­śni­ków.

Dzi­siaj potrze­ba nam ojców, któ­rzy sta­ną w pierw­szym sze­re­gu tro­ski o trzeź­wość. Któ­rzy będą lide­ra­mi pozy­tyw­nych zmian oby­cza­jo­wych. Potrze­ba ojców odważ­nych i świa­do­mych, kocha­ją­cych i trosz­czą­cych się o swo­ich naj­bliż­szych oraz dba­ją­cych o dobro spo­łe­czeń­stwa. Patrio­tycz­ny i spo­łecz­ny wymiar tro­ski o trzeź­wość naro­du

W antycz­nym Rzy­mie oso­by waż­ne i zasłu­żo­ne dla życia spo­łecz­ne­go okre­śla­no mia­nem „ojców ojczy­zny”. Chce­my ten zaszczyt­ny i zobo­wią­zu­ją­cy tytuł przy­po­mnieć wszyst­kim, któ­rzy odpo­wia­da­ją za dobro wspól­ne. Aktu­al­na sytu­acja wyma­ga od rzą­dzą­cych odpo­wie­dzial­no­ści, odwa­gi i zde­cy­do­wa­ne­go dzia­ła­nia.

Rodzi­na, któ­rej misją jest wycho­wy­wa­nie mło­de­go poko­le­nia do trzeź­wo­ści, musi być oto­czo­na opie­ką i wspar­ciem władz cen­tral­nych i samo­rzą­do­wych. Trze­ba two­rzyć warun­ki praw­ne i spo­łecz­ne sprzy­ja­ją­ce ochro­nie trzeź­wo­ści, sprzy­ja­ją­ce roz­wo­jo­wi zdro­wej rodzi­ny i nowo­cze­sne­go spo­łe­czeń­stwa, w opar­ciu o wska­za­nia współ­cze­snych badań nauko­wych. Koniecz­ny jest więc zakaz rekla­my i pro­mo­cji alko­ho­lu. Nie moż­na w tej spra­wie ule­gać lob­by­stom twier­dzą­cym, że stra­cą na tym cen­ne ini­cja­ty­wy spon­so­ro­wa­ne przez pro­du­cen­tów alko­ho­lu. Nowo­cze­sne spo­łe­czeń­stwo powin­no być zdol­ne do ogra­ni­cze­nia fizycz­nej dostęp­no­ści alko­ho­lu, czy­li zmniej­sze­nia licz­by miejsc i cza­su jego sprze­da­ży. Nale­ży rów­nież ogra­ni­czyć eko­no­micz­ną dostęp­ność alko­ho­lu. Z opra­co­wań spe­cja­li­stów wyni­ka, że spo­łecz­ne i eko­no­micz­ne kosz­ty nad­uży­wa­nia alko­ho­lu i uza­leż­nie­nia od nie­go kil­ka­krot­nie prze­wyż­sza­ją docho­dy pań­stwa z tytu­łu podat­ków z jego sprze­da­ży. Naukow­cy twier­dzą, że kosz­ty te się­ga­ją nawet do 3 pro­cent PKB. W Pol­sce było­by to więc oko­ło 45 miliar­dów zło­tych rocz­nie. Każ­dy z nas pła­ci za skut­ki nad­mier­ne­go spo­ży­cia alko­ho­lu.

Potrze­ba nam dzi­siaj odwa­gi i szcze­ro­ści w wal­ce o trzeź­wość. Hipo­kry­zją władz i służb publicz­nych jest komen­to­wa­nie kolej­nych tra­ge­dii spo­wo­do­wa­nych przez pija­ne oso­by, gdy jed­no­cze­śnie robi się tak nie­wie­le, aby powstrzy­mać falę nega­tyw­nych zja­wisk. Hipo­kry­zją dzien­ni­ka­rzy jest poda­wa­nie zatrwo­żo­nym gło­sem infor­ma­cji o tysią­cach pija­nych kie­row­ców, jeże­li to wła­śnie w mediach alko­hol uka­zy­wa­ny jest jako pod­sta­wa dobrej zaba­wy, nie­od­łącz­ny ele­ment prze­ży­wa­nia emo­cji spor­to­wych, czy wypo­czyn­ku po pra­cy. Hipo­kry­zją pro­fe­so­rów są arty­ku­ły potę­pia­ją­ce upa­dek eto­su i pozio­mu stu­den­tów, pod­czas gdy kam­pu­sy uczel­ni i aka­de­mi­ki zamie­nia­ją się w miej­sca han­dlu alko­ho­lem przy nie­mej tole­ran­cji, a cza­sa­mi jaw­nej akcep­ta­cji władz.

Ape­lu­je­my tak­że do przed­sta­wi­cie­li mediów, aby z rów­ną gor­li­wo­ścią, jak nagła­śnia­ją przy­pad­ki poje­dyn­czych dra­ma­tów zwią­za­nych z alko­ho­lem, pro­mo­wa­li licz­ne dzie­ła wspa­nia­łych ludzi poświę­ca­ją­cych się bez­gra­nicz­nie ochro­nie trzeź­wo­ści, ludzi poma­ga­ją­cych odzy­skać lub umoc­nić trzeź­wość tysię­cy osób w całej Pol­sce.

Nie może­my też pomi­nąć roli kapła­nów, któ­rzy są ducho­wy­mi ojca­mi dla wier­nych. Bez kapła­nów abs­ty­nen­tów nie będzie trzeź­wej Pol­ski. Kapła­ni, ze wzglę­du na swo­je powo­ła­nie, mają być lide­ra­mi tro­ski o trzeź­wość. Powin­ni łączyć oso­bi­ste świa­dec­two z mądrym zaan­ga­żo­wa­niem spo­łecz­nym, z tro­ską o roz­wój ruchów trzeź­wo­ścio­wych i abs­ty­nenc­kich wśród doro­słych, a szcze­gól­nie wśród dzie­ci i mło­dzie­ży. Mają tak­że czu­wać, aby uro­czy­sto­ści kościel­ne były prze­ży­wa­ne bez alko­ho­lu. W spo­sób szcze­gól­ny powin­ni zachę­cać nowo­żeń­ców do orga­ni­zo­wa­nia wesel bez­al­ko­ho­lo­wych.

Aby Pol­ska była trzeź­wa!

Abs­ty­nen­cja jest darem miło­ści, któ­ry wyma­ga odwa­gi pój­ścia pod prąd, skon­fron­to­wa­nia się z nega­tyw­ny­mi opi­nia­mi i powszech­ny­mi prak­ty­ka­mi. To dla­te­go jest darem tak cen­nym i pięk­nym. Jest speł­nie­niem proś­by bł. Jana Paw­ła II woła­ją­ce­go o nową „wyobraź­nię miło­sier­dzia”, któ­ra chro­ni nie tyl­ko cia­ło i psy­chi­kę czło­wie­ka, ale zwłasz­cza życie ducho­we. Pod­ję­cie abs­ty­nen­cji jest rów­nież speł­nia­niem jed­ne­go z waż­nych przy­rze­czeń, zawar­tych w Jasno­gór­skich Ślu­bach Naro­du. Dzię­ku­je­my wszyst­kim, któ­rzy mimo trud­no­ści potra­fią zło­żyć dar abs­ty­nen­cji. Dzię­ku­je­my za waszą odwa­gę i poświę­ce­nie, za wytrwa­łość i odpo­wie­dzial­ność. Pro­si­my

wszyst­kich, aby włą­cza­li się w lokal­ne i ogól­no­pol­skie ini­cja­ty­wy na rzecz trzeź­wo­ści. To jed­na z naj­waż­niej­szych spraw dla przy­szło­ści Kościo­ła i nasze­go naro­du. Tę wiel­ką inten­cję pole­ca­my piel­grzy­mom, któ­rzy już zmie­rza­ją, bądź wkrót­ce wyru­szą do Sank­tu­arium Jasno­gór­skie­go. Złóż­my u stóp naszej Mat­ki i Kró­lo­wej woła­nie zwłasz­cza o to, aby ojco­wie byli praw­dzi­wy­mi świad­ka­mi wia­ry i obroń­ca­mi trzeź­wo­ści.

Łom­ża, dnia 24 czerw­ca 2013 r.

Bp Tade­usz Bro­na­kow­ski
Prze­wod­ni­czą­cy Zespo­łu Kon­fe­ren­cji Epi­sko­pa­tu Pol­ski
ds. Apo­stol­stwa Trzeź­wo­ści

plik